angielska słowacka 

 WSPÓŁPRACA MŁODZIEŻY I NAUCZYCIELI POLSKO-SŁOWACKICH Z ZACHOWANIEM WARTOŚCI KULTUROWYCH REGIONÓW PRZYGRANICZNYCH
 
2022-06-27     Cypriana, Emanueli, Władysława     "Uśmiech to bodaj najkrótsza droga do drugiego człowieka". Henry Saka    

To już było....

W dniach od 05.05.09r. do 14.06.2009r. odbyło się w Unnie (Niemcy) kolejne już spotkanie uczniów zaprzyjaźnionych szkół: Ernst-Barlach Gimnazjum, Gimnazjum Leonarda Stockela ze Słowacji oraz Gimnazjum i Liceum w Muszynie. W okolicach ruchomej godziny 23 pod przewodnictwem głównego organizatora wymiany Pana Dyrektora Andrzeja Gancarza i Dyrektora zaprzyjaźnionego gimnazjum na Słowacji Pana Marcele Tribusa wraz z grupą młodzieży ze Słowacji wyruszyliśmy w podróż w nieznane;).

Pierwszym naszym celem były Czechy-a konkretnie stolica-PRAGA, gdzie po ciężkiej nocy dotarliśmy. Zaczęło się owocne zwiedzanie tego pięknego miasta. Panorama zrobiła na wszystkich ogromne wrażenie. Zwiedzaliśmy Stare Miasto, Hradczany, przeszliśmy przez przepiękny Most Karola aby dotrzeć do Placu Wacława. Po powrocie do hotelu (3gwiazdkowego;)) wzięliśmy prysznic i po chwili odpoczynku rozpoczęliśmy wspólną integracje za Słowakami;). Nazajutrz wyruszyliśmy bardzo wcześnie i około godziny 18 zatrzymaliśmy się na parkingu pod szkołą w Unnie, gdzie zostaliśmy powitani i przydzieleni do naszych tymczasowych rodzin. Następnego dnia musieliśmy wstać bardzo wcześnie, (co wcale nie znaczy, że znaleźliśmy się w łóżeczkach przed godz. 23;)) wiec przystąpiliśmy do poznawania naszych kolegów z Niemiec. Zaczynaliśmy lekcje o godz.8.50 niewyspani i zmuszeni do produktywnego myślenia ;) Droga młodzieży! Nie macie do czego równać jeśli chodzi o poziom edukacji;), który i tak jest stosunkowo wyższy niż dyscyplina ;). Po zwiedzeniu szkoły z nieprzeciętnym;) nauczycielem języka angielskiego udaliśmy się na spacer po Unnie. Miasteczko to (liczące ok.60 tys. mieszkańców) było bardzo urokliwym miejscem. Cisza, spokój- w sam raz na odpoczynek po szaleńczym poprawianiu ocen przed wyjazdem. Niestety nie mieliśmy na niego zbyt dużo czasu. Nawet nie zauważyliśmy kiedy ale niespełna tydzień przeleciał nam na zwiedzaniu i….hmmm;)….bawieniu się. Miejsca, w których byliśmy i uważamy, iż są godne polecenia to na pewno Padeborn, gdzie zwiedziliśmy największe na świecie muzeum komputerów, Kolonia z przepiękną katedrą, Soest i Munster z ratuszem gdzie podpisywano pokój westfalski po zakończonej wojnie 30-letniej. Na osobne wspomnienie zasługuje nasza wizyta w Amsterdamie. Straszliwe, trzygodzinne korki i odebrały nam zapału do zwiedzania tego cudownego miasta grzechu i rozpusty;). Na pierwszy ogień poszedł dom Anny Frank. Z powodu tych koszmarnych korków ku naszemu rozczarowaniu, nie mieliśmy czasu na głębsze zwiedzanie. Chłopcy poszli w wiadomym kierunku ;), a reszta w małych grupkach ruszyła na zwiedzanie ;). Lataliśmy po uliczkach zatłoczonych od rowerów i zielonych drzewek. Co 2 metry mijaliśmy coffe shop’y, z których ulatniał się zapach wiadomego pochodzenia ;), czego efektem były nasze świetne humory podczas drogi powrotnej. W piątek niestety nadszedł czas, który wszyscy za wszelką cena starali opóźnić. Trzeba było się pożegnać z osobami, które chcąc nie chcąc stały się nam bliskie. Pojawiły się łzy, które szybko zostały otarte myślą szybkiego spotkanie w Polsce.
Jak na grzeczne dzieci przystało spaliśmy caaaałą noc, mając przed sobą długa drogę do Berlina. Jednym z najważniejszych obiektów, który mieliśmy zamiar zwiedzić był Bundestag. Było to możliwe dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionego z naszymi opiekunami posła do Bundestagu Pana Ralfa Stockela. Musieliśmy przejść przez kontrole, na wszelki wypadek gdyby ktoś z nas był wielkim zwolennikiem…..scyzoryków ;). Doszło do tego, że Pan Dyrektor musiał ściągać pasek ;P. Z kopuły mieliśmy fantastyczny widok na panoramę stolicy. Następnym punktem programu była Brama Brandenburska. Następnie odbyliśmy baaaaaaaaaaaardzo długi spacer po stolicy Niemiec. Kiedy doszliśmy pod Wieże Telewizyjną dostaliśmy czas wolny na jedzenie, zakupy ;) i chwile oddechu. Wieczorem zmęczeni zajęliśmy swoje miejsca w autobusie i padnięci zasnęliśmy jak supełki. Rano byliśmy już w domkach ;).
Początki były ciężkie. Robiąc przegląd wszystkich możliwych języków, (łącznie z migowym i obrazkowym (w końcu znaleźliśmy wspólny język =D. Wszyscy bawiliśmy się (mniej lub bardziej) świetnie. Było to dla nas wspaniale przeżycie, które zostanie na długo w naszej pamięci. Musieliśmy się wykazać zaradnością, otwartością i wyrozumiałością (Magda;)).
 


Zdjęcia z wyjazdu do Niemiec '2009
Odwiedzin :
Kreator IAP - (C)opyright by Interaktywna Polska